Kochani, dawno nie było mnie tutaj. Odsuwałam napisanie czegoś, najpierw o kilka godzin, potem o kilka dni, aż zrobił się z tego tydzień, i kolejny i kolejny... Minęło sporo czasu, podczas którego miałam zupełną blokadę na pisanie czegokolwiek. Również przestałam pisać cokolwiek w moim osobistym pamiętniku. Czasem tak jest. Pamiętniki piszę w zasadzie od dziewiątego roku życia i zawsze traktowałam je w ten sposób, że to one są dla mnie, a nie ja dla nich. Więc nie stresowałam się nigdy, gdy „nie chciało mi się” nic napisać, choć wiem, że zawsze dużo mi to daje. Z blogiem takim, jak ten, gdzie nie tylko chcę się uzewnętrznić, ale może też coś przekazać, zainspirować, jest jednak trochę inaczej – czuję zobowiązanie i zależy mi na Was, moich Czytelnikach. Jednak mam świadomość tego, że czasem wszystko ma swoją określoną kolejność i priorytety, których się nie przeskoczy. Co więcej, zawieszenie pisania może być bardziej właściwe niż pisanie na siłę.
W tym czasie, kiedy mnie nie było tutaj, bardzo wiele zmieniło się w moim życiu i czuję, że prawdopodobnie będę mogła teraz znowu dzielić się z Wami moimi przemyśleniami. Czuję, że dojrzałam pod wieloma względami, przeorganizowałam moje życie, zmieniłam perspektywę myślenia. W pewnych sprawach, które zapewne opiszę, zrobiłam wręcz kilka kroków wstecz, po to, żeby zacząć je od nowa, ale tym razem nie ze strachu tylko z miłością dla siebie i otoczenia.
Jest we mnie w tej chwili dużo więcej spokoju, uporządkowania, zaufania. Za to mniej lęku, uporu i zarozumialstwa. :-)
poniedziałek, 7 stycznia 2013
niedziela, 16 września 2012
Risotto jęczmienne z marchewką i porem
godz.
03:02
Czyli coś z niczego – gdy już myślałam, że nic się ciekawego nie znajdzie w domu do jedzenia, wpadłam na pomysł, żeby na bazie klasycznego przepisu na risotto zrobić risotto z kaszy jęczmiennej. Wprawdzie zrobiłam je bez białego wina i parmezanu, co by dodało trochę kwaskowatości i kremistości, ale i tak wyszło świetnie. W każdym razie kucharz zadowolony, a i jedyny gość – czyli mój Tata – też, nawet wziął dokładkę :-)
piątek, 14 września 2012
Pułapki euforii
godz.
13:19
Nie wiem, czy też to znacie – ja tak – długi czas coś nie wychodzi, coś się nie udaje, coś jest nie tak, jak byśmy chcieli, albo „jak być powinno”, i wtedy następuje obrót o 180°, pojawia się rozwiązanie i to nagłe poczucie, że teraz już będzie dobrze, że wyjdzie się na prostą. Zachłystujesz się tym uczuciem i... trrach!
wtorek, 11 września 2012
Marchewka i przegląd prasy (11.09.2012)
godz.
21:32
Dostałam wczoraj pyszną marchewkę ze znajomego gospodarstwa (dziękuję!) i naszła mnie dziś ochota na zjedzenie jej na surowo. Przypomniała mi się moja ulubiona surówka z dzieciństwa – prosta marchewka z jabłkiem, jednak jabłka w domu nie było. Ale surówka wyszła pyszna.
(Ciągle jeszcze nie umiem dobrze robić zdjęć jedzenia, w dodatku zepsuł mi się mój duży aparat i została tylko komórka do dyspozycji, no ale coś tam widać.)
(Ciągle jeszcze nie umiem dobrze robić zdjęć jedzenia, w dodatku zepsuł mi się mój duży aparat i została tylko komórka do dyspozycji, no ale coś tam widać.)
czwartek, 6 września 2012
Cienka różnica między słabością i siłą
godz.
02:43
Nagły, wszechogarniający lęk – słabość czy znak, że o wiele zbyt długo było się silnym? Czy w ogóle jest jakaś różnica między jednym i drugim? Tak naprawdę jej nie widzę. To chyba tylko dwie różne nazwy na ten sam rodzaj energii, widzianej z różnych perspektyw.
Gdy nie słuchamy wewnętrznego głosu, to będzie się stawał coraz silniejszy, ignorując go (czyli niejako będąc silnym), walcząc z nim, doprowadzamy do tego, że w pewnym momencie wybucha. Na przykład pod postacią ataku paniki. I wtedy to już się niby nazywa słabość. Że ja się czegoś boję, co przecież jest najnormalniejsze na świecie.
Gdy nie słuchamy wewnętrznego głosu, to będzie się stawał coraz silniejszy, ignorując go (czyli niejako będąc silnym), walcząc z nim, doprowadzamy do tego, że w pewnym momencie wybucha. Na przykład pod postacią ataku paniki. I wtedy to już się niby nazywa słabość. Że ja się czegoś boję, co przecież jest najnormalniejsze na świecie.
piątek, 31 sierpnia 2012
Kroki wstecz są potrzebne!
godz.
02:56
Nikt z nas nie lubi stać w miejscu, każdy ma swoje cele. Niektóre z nich chcemy wykonać w określonym czasie lub z jakiegoś powodu pojawia się presja, żeby osiągać szybkie konkretne wyniki. Napierając na przyspieszenie procesu, który wymaga określonego czasu, nieraz tylko pogarszamy sytuację wywołując stres, zniecierpliwienie i być może wiele innych skutków, które pojawiają się jak przewrócone klocki domina.
czwartek, 30 sierpnia 2012
Kiedy nadchodzi pora, żeby się rozejść...
godz.
00:11
Temat rozstań przewija się w okolicy od około roku. Nie wiem, czy coś jest w gwiazdach, czy może taki wiek ;-), ale w bliskich mi kręgach w tym czasie wielu parom rozeszły się drogi, dotyczyło to również mnie. Dzięki doświadczeniu tego procesu dogłębnie na własnej skórze, a równocześnie obserwowaniu go u innych, zebrałam bardzo dużo przemyśleń na temat przyczyn, jak i sposobu rozstawania się ludzi, będących ze sobą w związku. W konsekwencji również wiele miesięcy spędziłam na rozważaniach i dyskusjach ze znajomymi na temat tego, czym jest związek w ogóle, wchodząc także dość głęboko w tematykę poliamorii, czyli – ogólnie mówiąc – kochania wielu osób na raz (choć to obszerny temat, na osobny wpis).
Wyniki tych przemyśleń i dyskusji są dla mnie fascynującymi odkryciami tego, jak naprawdę jest zbudowana rzeczywistość w tej kwestii, jakkolwiek nie są jednoznaczne i czuję, że wielu rzeczy jeszcze nie wiem i nie rozumiem, niektórych być może nigdy się nie dowiem.
Rozmyślania na temat modelu tego, czym jest w ogóle związek, dlaczego się na związki decydujemy i co powoduje, że ludzie tak bardzo boją się rozstań, wpłynęły mocno na moje postawy wobec tego tematu. Teraz patrzę na to z zupełnie innej perspektywy niż kilka lat temu. Chciałabym się z Wami podzielić kilkoma myślami na ten temat.
Wyniki tych przemyśleń i dyskusji są dla mnie fascynującymi odkryciami tego, jak naprawdę jest zbudowana rzeczywistość w tej kwestii, jakkolwiek nie są jednoznaczne i czuję, że wielu rzeczy jeszcze nie wiem i nie rozumiem, niektórych być może nigdy się nie dowiem.
Rozmyślania na temat modelu tego, czym jest w ogóle związek, dlaczego się na związki decydujemy i co powoduje, że ludzie tak bardzo boją się rozstań, wpłynęły mocno na moje postawy wobec tego tematu. Teraz patrzę na to z zupełnie innej perspektywy niż kilka lat temu. Chciałabym się z Wami podzielić kilkoma myślami na ten temat.
środa, 15 sierpnia 2012
Przegląd prasy (15.08.2012) i o krokach wstecz
godz.
02:01
Przeglądając blogi przez ostatni tydzień, zebrałam kolejną porcję ciekawych linków. Przekazuję Wam moją kolejną porcję inspiracji:
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

